już opadł kurz, czyli słów kilka o XLPL Ekiden

niedzielę 22. maja 2016 spokojnie i z czystym sumieniem mogę zaliczyć do udanych. był to dzień, na który czekałem z całkiem sporym zniecierpliwieniem. nie tylko ja. w końcu dzień ten przejdzie do historii jako debiut drużyny Torcik w rywalizacji sztafet maratońskich XLPL Ekiden – czyli nie zawsze biegam sam. i na jednym debiucie się nie skończy – był to także dziewiczy start z zawodach dwójki naszych zawodników, Asi i Micha.

WP_20160521_18_49_26_Pro.jpg

zanim o samych zawodach, dwa słowa o biurze zawodów, organizacji i przyległościach. jako kapitan drużyny odpowiadałem za odebranie pakietów startowych, by uniknąć niepotrzebnego stresu w dniu startu, postanowiłem zrobić to już w sobotę. zawsze cieszy mnie kiedy organizatorzy umożliwiają ogarnięcie pakietu dzień przed. tym razem dzięki magicznej zbiorczej karcie startowej odbierałem, aż sześć toreb na raz. a że paczki bogate, to trochę się nadźwigałem, całe szczęście za towarzysza miałem Torcika, dzielnego tragarza żółtych worków.

WP_20160521_23_02_59_Pro.jpg

z racji tego, że impreza zgromadziła wielu sponsorów, pakiety były niczego sobie. w żółtych (opcjonalnie zielonych i niebieskich) płóciennych torbach spakowano: komplet kosmetyków od Nivea, żel energetyczny Honey Stinger, gumy do żucia, impregnat do odzieży, odblask, masę ulotek, kuponów zniżkowych, numery startowe i pałeczkę. wydawanie pakietów na roboczym stanowisku przy ul. Grunwaldzkiej szło mega sprawnie. nie wiem jak wyglądało to w dniu zawodów, ale zakładam, że nie mniej skutecznie, choćby z powodu stosunkowo niewielkiej liczby potencjalnych odbiorców.

WP_20160521_23_05_27_Pro.jpg

sam teren zawodów zorganizowany wzorowo, dostęp do depozytów i szatni bezproblemowy, ilość sanitariatów odpowiednia, trybuna dla kibiców w najlepszej możliwej lokalizacji – świetnie widoczny moment finiszu, zegar oraz strefa zmian. trasa sama w sobie oznaczona dobrze, choć chyba każdy startujący zna ją jak własną kieszeń – w końcu to poznańska Malta. oznaczenia kilometrów odliczały w tył, wskazując ile pozostało do mety – wynikało to z nierównych odcinków, które jako zawodnicy musieliśmy pokonać. zadziałało. jedna pętla mierzyła 5400 m, wyposażona w dwa punkty nawodnienia, a na upartego to nawet trzy jeśli policzymy ten w strefie zmiany. przy panującym ukropie nawodnienie na trasie idealne. wodę na trasie dostarczał poznański Aquanet.

biegnę
walka na finiszu, źródło: facebook.com/ProRunDariuszNiedzielski

dla mnie i mojego teamu  nie były to zwykłe zawody, do tematu podeszliśmy dość mocno zabawowo. start był swego rodzaju pomysłem na niedzielę. jednak wraz z upływem pędzącego czasu, kilometrów i kolejnych zmian nabieraliśmy emocji i zabawa stawała się trochę bardziej rywalizacją. ze sobą, z pogodą, z asfaltem, z przeciwnikami. jednak te zawody, co zaliczam na wielki plus, były nieco inne, ponieważ w tej rywalizacji wspieraliśmy się nawzajem, wytworzyła się sportowa więź. przejawiało się to między innymi w tym, że „odprowadzaliśmy się” nawzajem na ostatnim odcinku do strefy zmian, a z ostatnim zawodnikiem wbiegliśmy razem na metę. dodatkowo dzięki formule sztafety pierwszy raz mogłem wcielić się w rolę kibica, to było ekstra!

WP_20160522_12_39_04_Pro.jpg
Michu „odprowadza” Asię

ostatnie metry były naprawdę wymagające, a każdy z naszych zawodników dał z siebie wszystko. skwar nie znał litości i z każdą godziną trasa stawała się bardziej nasłoneczniona, a temperatura rosła. Torcik walczyła na najdłuższym dystansie, wbiegliśmy razem na metę. wody bo zejdę – ten okrzyk był słyszalny w strefie zmiany w każdym miejscu. wielgachne pochwały należą się Michałowi i Asi, naszym debiutantom, swoje odcinki 5400 m, pokonali w nieco powyżej 30 minut. „Asia pięknie biegniesz!” – rzuciłem przy jej finiszu, w odpowiedzi słysząc: „już nie mogę, już nie chcę”. dobiegła, zmęczona. jak każdy tego dnia. chwilę później się z tego śmialiśmy. kolejna, piąta zmiana należała do Wiktorii, po ekscytującym wbiegnięciu do strefy zmian i kilku kubkach kranówki na naszych oczach malowała się tylko radość. w tym momencie nie mogę pominąć zasług Damiana, który prowadził ostatnią zmianę, zaliczając najszybszy odcinek naszego teamu na odcinku 5400. na metę wparowaliśmy razem, świętując nasze prywatne zwycięstwo!

pisząc o biegu nie można pominąć roli wolontariuszy, którzy odwalili kawał świetnej roboty obsługując punkty z wodą, ogarniając strefę medalową, czy prowadząc strefę relaksu, w której można było skorzystać z masażu. osobiście zafundowałem sobie tego typu rozrywkę i muszę przyznać, że prawie odleciałem, fizjoterapeuci zrobili robotę.

WP_20160522_11_17_30_Pro.jpg

w całym tym szaleństwie trzeba pamiętać o charytatywnym charakterze tej imprezy. z każdej opłaty startowej przekazywaliśmy kwotę wysokości 42 zł 19,5 groszy na fundację Dar Szpiku klik!prowadzona była także loteria fantowa dla podopiecznych Stowarzyszenia na Tak klik!. po dekoracji zwycięzców rozlosowano nagrody, niestety żaden z nas nie został szczęśliwcem odbierającym nagrodę na scenie. ale przecież nie o to w tym chodzi, ważne by choć trochę pomóc innym.

WP_20160522_14_04_08_Pro.jpg

po biegu na każdego finiszera czekał posiłek regenerujący w postaci świeżo grillowanej kiełbaski z musztardą i keczupem, duża biała buła i Lech free. dodatkowo każdy finiszujący mógł zjeść soczyste jabłko. atrakcji nie brakowało – lody na patyku, badanie składu ciała, fotobudka to tylko niektóre z atrakcji oferowanych przez organizatorów.

WP_20160522_14_23_36_Pro.jpg

nie bez wysiłku, w pocie czoła i spiekocie, ale także wielkiej radości ukończyliśmy sztafetę, przebiegając maraton na raty. każdy z nas otrzymał pamiątkowy medal, który gdy go połączyć z innymi tworzy jeden większy w kształcie sześciokąta. trofea są ładne i wykonane z dbałością, na pewno wzbogacą swoją urodą moją skromną kolekcję.

WP_20160522_15_06_27_Pro.jpg

niby biegliśmy dla frajdy, ale jednak po coś ten pomiar czasu był, więc by dopełnić tradycji wrzucam krótkie podsumowanie. mój dystans wynosił 9759 m, pokonałem go w czasie 41.19. drużyna Torcik uzyskała łączny wynik 3.44.46, co pozwoliło zająć nam 163 lokatę na 286 sklasyfikowanych sztafet. biorąc pod uwagę dwóch debiutantów i panującą aurę, to naprawdę świetny rezultat! szczegółowe wyniki w kategorii open dostępne pod linkiem: klik!

IMG_20160522_134704854.jpg

udział w XLPL Ekiden zaliczam do wartościowych, dobrze się bawiliśmy w duchu sportowej rywalizacji, mogliśmy nabyć nowe doświadczenia i wspólnie pokonać nasze słabości. tego typu starty stanowią także świetną okazję do spotkań ze znajomymi z biegowych szlaków, wymianę doświadczeń oraz poznawania nowych wspaniałych ludzi. za rok Torcik wystartuje ponownie!

budka.jpg
Torcik w komplecie – foto z szopbudka.pl

a Wam jak podobał się XLPL Ekiden?

keep runnin’

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s